Logo SGH

Kryzys finansowy a teoria gier

Fragmenty artykułu: T. Dąbrowski, Kryzys a teoria gier – czyli na czym polega błąd, „Kwartalnik Nauk o Przedsiębiorstwie”, nr 1/2012.

Kryzys finansowy, który rozpoczął się w roku 2007 w Stanach Zjednoczonych, uznawany jest przez większość ekonomistów za najpoważniejsze tego typu wydarzenie od czasu Wielkiego Kryzysu końca lat 20. i początku lat 30. ubiegłego wieku. Wśród przyczyn obecnego kryzysu jako jedną z najistotniejszych wymienia się nieracjonalne i nieodpowiedzialne postępowanie instytucji finansowych. Czy jednak instytucje finansowe rzeczywiście zachowywały się nieracjonalnie? I z czego wynikała ich nieodpowiedzialność? Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba ostatni kryzys umieścić w szerszym kontekście ciągu zdarzeń, w którego analizie można się odwołać do teorii gier.

Źródeł obecnego kryzysu można poszukiwać w zdarzeniach jakie miały miejsce w latach 1997-1998 w Azji Południowo-Wschodniej i w Rosji. Już wtedy ze względu na szeroko zakrojoną akcję pomocy międzynarodowej odzywały się głosy wskazujące na rosnące zagrożenie zjawiskiem hazardu moralnego. W tym kontekście zwracano uwagę na postępowanie prywatnych instytucji finansowych dokonujących operacji o charakterze spekulacyjnym. Podkreślano, że kolejne pakiety ratunkowe mogą stanowić dla nich zachętę do dokonywania jeszcze bardziej ryzykownych operacji niż te, w które angażowały się one przed kryzysem azjatyckim.

Nie minęło dużo czasu, a obawy te znalazły swój wyraz w postaci zaangażowania inwestorów finansowych w firmy sektora nowych technologii. Dostęp do tańszego kapitału pomógł im odegrać istotną rolę w zdynamizowaniu pompowania rosnącej już od pewnego czasu bańki internetowej. Widoczne było to w znacznym przyspieszeniu tempa wzrostu indeksu NASDAQ Composite w okresie od końca września 1998 r. do momentu pęknięcia tej bańki w marcu 2000 r. Ocenia się, że w wyniku pęknięcia bańki internetowej i dalszych konsekwencji jakie ono wywołało w okresie od marca 2000 roku do października 2002 roku, nastąpił spadek wartości rynkowej przedsiębiorstw notowanych na NASDAQ wynoszący 5 bln USD[1]. Tyle utraciły firmy ze swojej wartości i tyle stracili łącznie inwestorzy. Pojawiła się zatem potrzeba zastąpienia utraconego kapitału nowym. W Stanach Zjednoczonych, najbardziej dotkniętych przez ten kryzys, doszło do znaczącego poluzowania zarówno polityki fiskalnej, jak i monetarnej. Fed, który w 1999 r. i pierwszej połowie 2000 r. podniósł nieco podstawową stopę procentową, rozpoczął od początku 2001 r. serię trzynastu obniżek tej stopy, trwającą do czerwca 2003 r. W jej efekcie spadła ona z sześciu i pół procenta do jednego procenta. Tym samym instytucje finansowe uzyskały dostęp do taniego kapitału, a w ich stronę popłynął kolejny sygnał potwierdzający, że negatywne konsekwencje nieodpowiedzialnych zachowań będą niwelowane przez działania państwa.

Kolejny kryzys nie kazał na siebie długo czekać. Pojawił się w wyniku pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Za symboliczną datę wyznaczającą jego początek uznaje się 15 września 2008 r. – moment upadku banku Lehman Brothers. Aby ratować system finansowy, administracja Stanów Zjednoczonych zdecydowała się wspomóc działające w jego ramach instytucje kwotą 700 mld USD – taka kwota przewidziana została w uchwalonym programie dotyczącym pomocy dla posiadaczy zagrożonych aktywów (Troubled Asset Relief Program – TARP)[2]. Fed ponownie dokonał serii obniżek podniesionych w latach 2004-2006 stóp procentowych, redukując podstawową stopę procentową niemal do zera.

Skala kryzysu sprawiła, że jego skutki wykroczyły dalece poza granice Stanów Zjednoczonych. W wyniku strat poniesionych przez banki europejskie systemy finansowe takich krajów jak Irlandia czy Wielka Brytania znalazły się pod silną presją, co skłoniło te państwa do dofinansowania krajowych banków i objęcia gwarancjami rządowymi ulokowanych w nich depozytów. Wzrost deficytów związany z wydatkami na ratowanie systemów finansowych podważył wiarygodność państw jako kredytobiorców. W konsekwencji wzrosła premia za ryzyko i pojawiła się obawa, że kraje o wysokim zadłużeniu ze względu na coraz większe koszty jego obsługi nie będą w stanie wywiązać się z przyjętych zobowiązań. W ten sposób kryzys osiągnął wyższe stadium – pomoc udzielana jest nie przez państwa instytucjom finansowym, a państwom przez struktury ponadnarodowe.

Teoria gier zajmuje się badaniem optymalnego sposobu zachowania w przypadku, gdy między stronami występuje konflikt interesów. Rozpatrując przedstawione dotychczas wydarzenia można w dużym uproszczeniu wyodrębnić dwie strony mające rozbieżne interesy. Jedną z nich stanowią podmioty dysponujące środkami prywatnymi – nazwijmy je graczem prywatnym, drugą zaś podmioty angażujące środki publiczne – nazwijmy te podmioty graczem publicznym. Gracz publiczny ufał, że podmioty dysponujące środkami prywatnymi działające w interesie swoich właścicieli nie będą podejmowały nadmiernego ryzyka, które mogłoby zagrozić dalszemu bytowi tych podmiotów i zrodzić ryzyko systemowe. Gracz prywatny natomiast ufał, że instytucje dysponujące środkami publicznymi w sytuacji krytycznej udzielą pomocy zagrożonym podmiotom prywatnym.

Każdy kryzys można uznać za odrębną grę, choć bardziej właściwe wydaje się przyjęcie, że następujące po sobie kryzysy stanowią kolejne iteracje tej samej gry. Jak wynika z dylematu więźnia, w przypadku pojedynczej gry najbardziej właściwą strategią jest oportunizm polegający na tym, że gracz zawodzi pokładane w nim przez partnera zaufanie. Podmioty dysponujące środkami prywatnymi zawiodły to zaufanie, podejmując nadmierne ryzyko. Gracz publiczny miał w takiej sytuacji dwie możliwości – przyjąć podobną strategię jak gracz prywatny, lub nie zawieść jego zaufania. Wybór tej ostatniej sprawił, że struktura wypłat była korzystna dla gracza prywatnego i skrajnie niekorzystna dla publicznego. Gracz prywatny nie mógł być jednak pewny, czy w następnej rundzie gracz publiczny zachowa się w taki sam sposób. Gdy ponownie nie zawiódł on zaufania gracza prywatnego, stanowiło to dla tego gracza ważny sygnał, na podstawie którego mógł on formułować swoje przekonania odnoszące się do tego, jakiego typu graczem jest gracz publiczny. Zachowując się w trakcie kolejnych kryzysów podobnie, gracz publiczny wypracował sobie reputację nie zawodzącego pokładanego w nim zaufania. To tłumaczy, dlaczego gracz prywatny skłonny był podejmować coraz większe ryzyko[3] i wyjaśnia nasilenie się wśród podmiotów dysponujących środkami prywatnymi zjawiska pokusy nadużycia (hazardu moralnego). Kontynuowanie swojej strategii przez gracza publicznego pozwala również przewidywać, że obecny kryzys nie jest wcale ostatnim, a skala kolejnych może być jeszcze większa.

Rozpatrując sytuację z perspektywy teorii gier widoczne jest, że gracz prywatny zachowuje się w sposób racjonalny, błędna jest natomiast strategia gracza publicznego. W iterowanym dylemacie więźnia, gdy liczba rund jest nieznana graczom, optymalna jest bowiem strategia wet za wet (tit for tat), polegająca na współpracy (nienadużyciu zaufania) w pierwszej rundzie, a w każdej następnej powtarzaniu ruchu partnera z rundy poprzedniej. Jest to najprostsza i co do zasady najlepsza z dostępnych strategii. W pewnych sytuacjach nieco lepsze rezultaty można osiągać posługując się lekko zmodyfikowaną strategią, określaną jako wet za wet z wybaczaniem, i strategią Pawłowa lub kombinacją strategii wet za wet i strategii Pawłowa. W każdym przypadku jednak elementem najlepszej strategii jest odwet, polegający na karaniu przynajmniej raz na jakiś czas nadużywania zaufania przez partnera poprzez odpłacenie mu tym samym. Brak sankcji i stosowanie zawsze strategii współpracy daje mało satysfakcjonujące wyniki.

Rozpatrywanie obecnego kryzysu w oderwaniu od wcześniejszych zdarzeń utrudnia pełne wyjaśnienie jego przyczyn. Ciężko jest bowiem wtedy zrozumieć, dlaczego duża część instytucji finansowych zachowała się w sposób tak mało odpowiedzialny, podejmując nadmierne ryzyko. Choć między poszczególnymi kryzysami występują istotne różnie, łączy je ogólny schemat – narastania zjawiska hazardu moralnego po stronie instytucji finansowych inwestujących środki prywatne i angażowanie się w rozwiązywanie problemów powstałych na skutek ich działań przez instytucje dysponujące środkami publicznymi. Widoczne jest przy tym nasilanie się tego zjawiska.

Teoria gier dostarcza wyjaśnień uzasadniających rosnący brak odpowiedzialności instytucji finansowych. Wbrew pozorom ich zachowanie było i jest racjonalne – miały one bowiem (i mają nadal) wszelkie podstawy, aby zakładać, że negatywne skutki podejmowanego przez nie ryzyka będą amortyzowane dzięki działaniom gracza publicznego. Przyjęcie takiej perspektywy każe z pesymizmem spojrzeć w przyszłość. Rodzi bowiem obawy, że ze względu na coraz większą skalę następujących po sobie kryzysów, kolejny będzie wymagał zaangażowania środków, których zmobilizowanie przekroczy możliwości nie tylko poszczególnych państw (tak, jak się dzieje już obecnie) ale także struktur ponadnarodowych. I kto wtedy uratuje sytuację?



[1] C. Gaither, D. C. Chmielewski, Fears of Dot-Com Crash, Version 2.0, „Los Angeles Times”, 16 lipca 2006

[2] J. E. Stiglitz, Freefaal. Jazda bez trzymanki. Ameryka, wolne rynki i tonięcie gospodarki światowej, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Warszawa 2010, s. 147

[3] Według J.E. Stiglitza stosowane przez niektóre duże banki inwestycyjne w Stanach Zjednoczonych lewarowanie wzrosło w latach 2002-2004 z 29:1 do proporcji 40:1. Zob. J.E. Stiglitz, op. cit. s. 191


Tomasz Dąbrowski

Tomasz Dąbrowski

Adiunkt, Zakład Wartości Klienta, Instytut Zarządzania Wartością, Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie, Szkoła Główna Handlowa
Zobacz inne artykuły autora »



Napisz komentarz


Premium Wordpress Themes